Być chrześcijaninem oznacza stawać się jak Bóg nie przez nakładanie masek czy naśladowanie zwyczajów i rytuałów, których się nie rozumie, lecz dzięki wiedzy i mądrości, której Bóg udziela hojnie tym, którzy o nią zabiegają.

Czym jest zbawienie i do jakiego celu prowadzi nas życie zgodne z Ewangelią? Św. Paweł mówi, że „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). Zbawienie jest więc czymś, co przerasta jakiekolwiek ludzkie wyobrażenia. Ale co jest jego istotą? Czym ono jest? W Ewangelii według św. Jana Jezus uchyla nam rąbka tajemnicy, kiedy stwierdza: ,,A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17 ,3). Zbawienie polega więc nie tylko na miłości, ale i na poznaniu.

Od samych swoich początków chrześcijaństwo wyróżniało się na tle innych religii tym, że chlubiło się wiedzą o jedynym Zbawicielu świata. Z tego też powodu wielu chrześcijan było prześladowanych. Skoro w żadnym innym imieniu nie ma zbawienia, to nie można oddawać kultu innym bogom, którzy nie tylko zbawić nie mogą, ale w rzeczywistości nie istnieją. Poznanie  jedynego Zbawiciela świata uczyniło z chrześcijan religię misyjną. Żeby jednak głosić prawdę o Bogu, który pragnie, aby wszyscy ludzie byli zbawieni, trzeba najpierw do tego Boga przylgnąć, nie tylko sercem, ale i umysłem. Nie można bowiem głosić, mało tego, nie można kochać kogoś, kogo się nie zna. Poznawaniu Boga, które prowadzi do zbawienia, poświęcę więc ten rozdział. Najpierw jednak przypowieść, którą znalazłem u św. Grzegorza z Nyssy – Ojca Kościoła z końca IV v w.:

Mówi się, że pewien kuglarz w Aleksandrii tak wyćwiczył małpę, by zgrabnie wykonywała ruchy taneczne. Nałożył jej maskę tancerza i odpowiedni strój, wokół niej zaś ustawił grupę tancerzy i śpiewaków. Stał się przez to sławny. Małpa bowiem poruszała się i wyginała w takt muzyki, a ruchami i wyglądem potrafiła doskonale ukryć swą naturę. Gdy publiczność była zadziwiona niezwykłością widowiska, jakiś dowcipny widz wpadł na zabawny pomysł, by pokazać widzom, że małpa jest tylko małpą.

Gdy bowiem wszyscy wznosili okrzyki  i oklaskiwali zręczność małpy, poruszającej się rytmicznie w takt muzyki i śpiewu, on, jak mówią, rzucił na scenę suszone owoce, lubiane przez tego rodzaju zwierzęta. Gdy tylko małpa ujrzała migdały rozrzucone przed tanecznym chórem, nie wahała się ani przez chwilę: nie myślała już o tańcu ani oklaskach czy też o pięknym stroju. Pobiegła do migdałów i zaczęła zagarniać je pełnymi rękoma. Aby zaś maska nie przeszkadzała jej w jedzeniu, natychmiast zdarła ją z siebie pazurami, niszcząc swe sztuczne przebranie. Tym samym zamiast podziwu i pochwał wywołała u widzów śmiech, a pod strzępami maski ukazał się jej szkaradny i śmieszny wygląd.

Taką właśnie historię opowiedział św. Grzegorz z Nyssy tym, którzy chcieli się dowiedzieć, na czym polega chrześcijaństwo. Bycie chrześcijaninem – wyjaśnia dalej – oznacza naśladowanie Boskiej natury. Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, a te znajdują się przede wszystkim w ludzkim intelekcie, gdyż Bóg jest Intelektem. Naśladować Boga znaczy więc myśleć jak Bóg, chcieć tego, czego chce Bóg i działać jak Bóg. Wielu chrześcijan jednak – ubolewa Grzegorz – naśladuje pewne chrześcijańskie praktyki, ba – nawet przyzwyczaja się do nich, lecz nie rozumie ich istoty i znaczenia. W rzeczywistości też nie zna Boga, który powołuje człowieka do uczestnictwa w swojej naturze i w swoim szczęściu. Wielu chrześcijan postępuje więc jak owa cyrkowa małpa, która wcale nie zmieniła swej małpiej natury, lecz jedynie nałożyła ludzką maskę. Wiemy dobrze, że małpa swej natury zmienić nie może – choćby wyglądała i tańczyła jak człowiek, zawsze pozostanie zwierzęciem. W odróżnieniu od niej – wierzy Ojciec Kościoła – człowiek może stawać się jak Bóg. Jest to możliwe dzięki Bożym darom, których Bóg hojnie udziela tym, którzy się na nie otwierają. Zresztą, gdyby to nie było możliwe, Jezus nie zostawiłby takiego zalecenia swoim uczniom: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48).

Chrześcijanie jednak posiadają różne wyobrażenie o tym, co znaczy być doskonałym jak Bóg. Niektóre z tych wyobrażeń są wypaczone i ci, którzy starają się naśladować Boga wedle własnych o Nim wyobrażeń nie tylko nie ukazują światu, jaki jest Bóg, ale także odstraszają od Niego innych.  Niekiedy stają się nawet gorsi od małpy, której nałożono maskę o ludzkim wyglądzie, dzięki której do pewnego momentu doskonale udawała człowieka. Są bowiem chrześcijanie, którzy ze względu na nieznajomość Boga zakładają maskę o zwierzęcym wyglądzie, będąc przekonani, że w ten właśnie sposób ukazują światu Boże oblicze. Św. Grzegorz z Nyssy grzmi więc przeciwko takim chrześcijanom, mówiąc:

Gdy ktoś taki przyjmie nazwę chrześcijan, swym życiem powoduje, że niewierzący znienawidzą Boga, w którego my wierzymy. Dla wszystkich  bowiem jest jasne, że w nazwie „chrześcijanin” zawiera się obietnica naśladowania Boga. Dlatego też przeciwko takim ludziom Pismo zapowiada straszliwą groźbę: „Biada tym, z powodu których imię Moje jest znieważone pośród narodów (Iz 52,5).

Konsekwencją nieznajomości Boga jest więc nie tylko niezdolność do stania się jak Bóg, a więc zaprzeczenie temu, czym jest powołanie chrześcijańskie, ale także i zgorszenie. Mówiąc o „zgorszeniu” nie mam na myśli potocznego rozumienia tego słowa, a więc nie chodzi o „bycie zbulwersowanym”, czy o „posiadanie negatywnych emocji”. Chrześcijanin, od którego świat oczekuje ukazywania prawdziwego oblicza Boga – bo to zawiera się w definicji chrześcijaństwa – gorszy, to znaczy „czyni gorszymi”” ludzi, których odpycha od Boga. Zamiast swym życiem wskazywać innym drogę do Boga, zamyka ją. Oto dlaczego chrześcijanie powinni nieustannie poznawać, kim jest i jak działa Bóg.

Mówiłem już o tym, że chrześcijaństwo jest drogą – tak też było nazywane na samym początku: drogą, którą się idzie, na której niekiedy się upada, powstaje i ponownie idzie. Ale chrześcijaństwo jest też drogą nieustannego odkrywania tego, kim jest Bóg i do czego zaprasza On każdego człowieka. To droga ciągłej weryfikacji naszych wyobrażeń o Nim w świetle Ewangelii. Owo poznawanie i weryfikacja dokonuje się przez całe życie chrześcijanina. Być chrześcijaninem oznacza stawać się jak Bóg nie przez nakładanie masek czy naśladowanie zwyczajów i rytuałów, których się nie rozumie, lecz dzięki wiedzy i mądrości, której Bóg udziela hojnie tym, którzy o nią zabiegają.

Tekst pochodzi z książki „Zrodzeni do nadziei. Rekolekcje na Teraz” wydanej przez Wydawnictwo M.

Książka do nabycia w naszym sklepie internetowym: sklep.dominikanie.pl

fot. Nong Vang / Unsplash