Wyrzuty sumienia to nie musi być nic złego, jeżeli mamy do nich podstawy. Jeżeli podstaw brak, robimy sobie nimi krzywdę.

Profesor Paul Gilbert uważa, że „Ponieważ ludzie coraz częściej popadają w depresję, mogą też mieć większe poczucie winy. Mogą zacząć rozmyślać o rzeczach, które zrobili lub których nie zrobili, a które według nich mogły zranić innych”. To doskonały przykład tego, jak w zależności od naszego stanu emocjonalnego, fałszywe poczucie winy może przybrać maskę tego prawdziwego.

Oczywiście jeśli poważnie zmagasz się z fałszywym poczuciem winy, nie uwierzysz w to. Nawet teraz prawdopodobnie myślisz o kilku konkretnych zdarzeniach, z których powodu czujesz się winny, po to, by dowieść, że ta potencjalna „wymówka” nie odnosi się do ciebie. Chcielibyśmy jednak zachęcić cię do potraktowania tego jak czegoś w rodzaju „hipotezy”, którą zamierzamy wspólnie przeanalizować.

Są takie rzeczy, które podtrzymują fałszywe poczucie winy, w większości wypadków robisz je, ponieważ myślisz i „czujesz”, że one pomogą, a w związku z tym starasz się uczynić wszystko, co w twojej mocy. Większość ludzi, którzy zmagają się z poczuciem winy, robi je wszystkie lub niektóre z nich.

Nie oznacza to, że jesteś niemądry. Jednak – zwłaszcza z perspektywy czasu – jasno widać, że nie pomogły ci tak bardzo jak chciałeś lub myślałeś. W rzeczywistości dają nam one do pewnego stopnia gwarancję, na przykład wtedy, gdy sprawdzamy, czy zamknęliśmy drzwi wejściowe. Oceniamy je więc jako pomocne i w ten sposób stają się one częścią błędnego koła, które utrzymuje nas w fałszywym poczuciu winy. Wierzymy w nie coraz mocniej.

Nasze hipotezy dotyczące fałszywego poczucia winy wskazują, że osoby zmagające się z nim działają w bardzo podobny sposób. W ich wypadku poczucie winy pociąga za sobą wirtualną podróż „w dół” do banku pamięci, żeby poszukać w jego skarbcu dawnych moralnych upadków lub potencjalnych nowych oraz wcześniej niedostrzeżonych moralnych intruzów. Połączenie silnego poczucia winy z wieczną niepewnością oznacza, że rzeczywiście dużo czasu może zająć „powrót do łóżka” i wyciszenie.

Im bardziej będziesz się próbował uwolnić od „fałszywego poczucia winy” i znaleźć choć chwilę wytchnienia, tym bardziej będziesz przekonany o swojej rzeczywistej winie i tym więcej będziesz doświadczać zdarzeń związanych z fałszywym poczuciem winy. Spytałem pobożną siedemdziesięcioletnią znajomą, czy kiedykolwiek czuła się winna bez wyraźnego powodu. Odpowiedziała mi tak: „Stale czuję się winna. Myślę, że czułam się winna przez całe moje życie”. Według powszechnych standardów ta kobieta jest doskonałym przykładem wiary i świętości, i sama wie, że Bóg przebaczył jej prawdziwe winy. Mam nadzieję, że jej świadectwo wystarczy, by przekonać was, że fałszywe poczucie winy rzeczywiście istnieje i nie zniknie, jeśli nie przedsięweźmie się właściwych kroków. W wypadku mojej znajomej wysiłki, które podjęła, zawiodły.

Nazywamy te działania „pułapkami fałszywego poczucia winy”, a podstawą jest nielekceważenie ich jako nic nieznaczących drobnych rytuałów, które sprawiają, że czujesz się lepiej. Pułapki fałszywego poczucia winy w rzeczywistości wzmacniają problem fałszywego poczucia winy i choć mogą przynieść krótką ulgę od bólu związanego z winą i przepełnionego wątpliwościami sumienia, ostatecznie wzmacniają fałszywe przekonania. Oto kilka powszechnych pułapek.

Poszukiwania

Pewna moja znajoma, kiedy jest zestresowana, czuje zapach płonącego ogniska. Ta trochę nietypowa reakcja na stres zwykła wywoływać u niej spory lęk, teraz zaś jest pomocnym wczesnym ostrzeżeniem, którego potrzebuje, by zmienić postępowanie i odzyskać spokój. Wyobraźcie sobie, że obecnie zamiast wiązać to odczucie ze stresem, wiąże je w sposób bardziej oczywisty z ogniem. Ile alarmów ogniowych zostało ogłoszonych? Ile budynków zostało ewakuowanych? Jak myślicie, ile czasu minęło, zanim zdała ona sobie sprawę, że to było „psychiczne wydarzenie”: a nie oznaka czegoś, co dzieje się na zewnątrz? Kiedy się martwimy, staramy się wszystko sprawdzać i mylimy się co do przyczyn różnych zjawisk.

Pierwsza i najbardziej uniwersalna reakcja na fałszywe poczucie winy polega na rozpoczęciu sprawdzania zachowania, co nazywamy „poszukiwaniem”. Człowiek czuje „zapach” fałszywego poczucia winy podobnie, jak czuje swąd spalenizny. Składają się na niego wątpliwości, cierpienie i strach. Na początku towarzyszą temu często niemal fizyczne odczucia pojawiające się jak grom z jasnego nieba – dawni autorzy hymnów nazywali to „plamą winy”, która zdaje się rozlewać przed twoimi oczami.

Takie uczucia może uwolnić byle drobiazg, niepokojące wiadomości lub krzywe spojrzenie kolegi. Jednak ludzie, którzy cierpią z powodu nadmiernego poczucia winy, są zwykle sumienni, etyczni, współczujący i empatyczni. W związku z tym mają skłonność do przypominania sobie tego, co zrobili, i szukania w sobie tych drobiazgów. Dodatkowo może do tego skłaniać powołanie chrześcijan do świętości, ponieważ stanowi kolejną motywację do ich poszukiwań. W rezultacie najdrobniejsze poczucie winy każe im wyjaśnienia przyczyny lęku szukać w sobie. Z pewnością ma to sens, gdyż jeśli masz poczucie winy, musi być coś, co jest jego przyczyną, wszak nie ma dymu bez ognia. Kłopot polega na tym, że ognia da się poszukać, ale jak szukać źródła poczucia winy?

W efekcie poszukiwań nie uznajemy, że w naszym postępowaniu nie było nic złego, lecz zawsze coś takiego znajdujemy. Jak już wie­ my z rozdziału drugiego, wszyscy popełniamy jakieś czyny, w których wyniku możemy mieć prawdziwe poczucie winy. Nieznośną cechą fałszywego poczucia winy jest to, że zaognia ono owo dawno już wybaczone prawdziwe poczucie winy i każe odpowiedzieć na narzucające się wciąż pytanie: „Dlaczego czuję się tak źle?”. Wszyscy mamy autentyczne powody, by się wstydzić naszych zachowań, ale dzięki Bożemu przebaczeniu, możemy uznać je za przeszłość. Jednak dla mózgu wydaje się bardziej sensowne uznać związek, który rozpadł się piętnaście lat temu, za źródło obecnego poczucia winy, i stwierdzić, że nic innego się za nim nie kryje. W ten sposób w wyniku poszukiwania odpowiedź na pytanie jest jednoznaczna, ale fałszywa, i tym samym utwierdza cię w przekonaniu, że jesteś złym człowiekiem, który zasługuje na to, by być ukarany przez poczucie winy. Z moralnego punktu widzenia wydaje się to bardziej spójne (wiemy przecież, że wszyscy jesteśmy grzesznikami) niż życie w hipokryzji. Owo potwierdzenie twojej przypuszczalnej winy oznacza, że jesteś bardziej skłonny poczuć się winnym w innej sytuacji.

Ucieczka i unikanie

Psychologowie nazywają działania, które podejmujemy, by uniknąć bolesnych odczuć, „zachowaniami zabezpieczającymi”. Przynoszą one krótkotrwałą ulgę w emocjonalnym cierpieniu, którego człowiek może doświadczać. Na dłuższą metę mogą jednak stanowić kłopot i rzutować na jakość jego życia lub wolność. Fałszywe poczucie winy wywołuje pewne szczególne „zachowania zabezpieczające”, które zapewniają krótkotrwałą ulgę, ale ostatecznie pogłębiają emocjonalne cierpienie.

W 1994 roku w wytwórni Disneya powstał film animowany Król Lew. Jego bohater, młody lew Simba, został fałszywie obwiniony o to, że przyczynił się do śmierci swojego ojca Mufasy. Simba nie zdaje sobie sprawy, że jego zły wuj Skaza zaplanował to morderstwo, by objąć tron po bracie. Simba jest tak przygnieciony przez fałszywe poczucie winy, że udaje się na wygnanie, chowając do kieszeni dumę i wyobrażenie o swej roli prawowitego dziedzica.

Ludzie, podobnie jak lwy, odczuwają zdrową i naturalną awersję do bólu, zarówno tego fizycznego, jak i emocjonalnego. W efekcie rzadko się zdarza, żeby osoba dręczona przez intensywne poczucie winy wytrzymała długo w takim stanie. Najbardziej podstawowy sposób unikania poczucia winy polega na unikaniu tego, co je wywołuje. Człowiek staje się samotnikiem, unika przyjaciół i przestaje się angażować w to, co lubili wspólnie robić. Myśli też, że w ten sposób jego poczucie winy nie dotknie innych.

Szczerze mówiąc, unikanie kontaktów rzadko jest możliwe, ponieważ większość ludzi musi w jakimś stopniu spotykać się z otoczeniem. Drugim sposobem ograniczania poczucia winy jest unikanie sytuacji, które je pogłębiają. Polega to na przykład na wychodzeniu z kościoła przed komunią, zawieraniu powierzchownych znajomości i kończeniu ich, nim więź się pogłębi, albo na gwałtownym wycofywaniu się z projektu, by go nie zepsuć.

Podobnie jak nie jest możliwe unikanie, nie są też możliwe ciągłe ucieczki, człowiek może więc stosować bardziej subtelne „zachowania zabezpieczające”. Tak jak ucieczka i unikanie, także one nie są rozwiązaniem, bo choć mogą w niewielkim stopniu zredukować lęk, to bomba nadal tyka i nie jesteś w stanie określić, co się tak naprawdę dzieje.

Kompulsywna spowiedź

W Liście św. Jakuba czytamy: „Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego” (5,16). Spowiedź nie tylko ma źródła biblijne, lecz także przynosi natychmiastowe emocjonalne korzyści. Kiedy nasze sumienia są naprawdę poruszone, cóż może nam przynieść większą ulgę niż pokorne wyznanie win i prośba o wybaczenie. Spowiedź to dar od Boga i coś, co – a mogę to obserwować – przynosi ulgę i uzdrawia setki ludzi każdego roku. To wielka odpowiedź na prawdziwe poczucie winy.

Nic w tym dziwnego, że większość osób, które mają kłopoty z poczuciem winy, zmaga się z rozróżnianiem jego prawdziwej i fałszywej postaci, i że spowiedź jest też pomocna osobom próbującym uciec przed fałszywym poczuciem winy.

O kompulsywnej spowiedzi trzeba wiedzieć trzy podstawowe rzeczy, które pomogą zorientować się, że masz z nią do czynienia i umożliwią ci zmianę postępowania:

  1. Kompulsywna spowiedź jest zwykle reakcją na bolesne uczucia towarzyszące fałszywemu poczuciu winy, a nie skutkiem rzeczywistych złych uczynków. W efekcie chodzi zawsze o próbę zniesienia poczucia winy za grzech, który już dawno został wyznany (zwykle wielokrotnie). Nie ma potrzeby wielokrotnie przystępować do spowiedzi. W Księdze Izajasza czytamy: „Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów” (43,25). Ten werset jasno wskazuje, że Bóg wybacza i zapomina wyznany grzech. Rozumiesz zatem, że trudno uwierzyć, iż możesz zmusić Boga do tego, by pamiętał grzech, który już dawno ci wybaczył i zapomniał.
  2. Człowiek, który kompulsywnie przystępuje do spowiedzi, ma skłonności do bardzo legalistycznego podejścia do życia i przypuszcza, że każdy kiedykolwiek popełniony grzech musi być przemyślany i wyznany, jeśli ma zostać wybaczony. Sprzeciwia się to naturze Boga, który jest łaskawy i pełen miłości. Istotą rzeczy nie jest sposób, lecz przebaczająca natura Boga. Ważne jest też, by zauważyć, że Bóg wie o nas wszystko i przebacza nam, kiedy przystępujemy do spowiedzi, świadomie niczego nie zatajając. Z pewnością doświadczyłeś takiej sytuacji: robiłeś coś źle przez wiele lat, ale nagle Bóg sprawił, że zacząłeś zwracać na to uwagę – jak mogłeś wyznać grzech, o którego istnieniu nie wiedziałeś?
  3. W kompulsywnej spowiedzi szukamy konkretnego uczucia przebaczenia. Być chrześcijaninem oznacza odpowiadać na plan ratunkowy Boga, który Jezus przygotował dla nas na krzyżu, i zaprzyjaźnić się z Nim. Jeśli chcemy znaleźć uzasadnienie naszych uczuć, rozczarujemy się. Dające wolność uczucie przebaczenia rzadko utrzymuje się na zawsze. W Bożym przebaczeniu chodzi o jego ostateczną ważność, a nie o poczucie wolności. Jeśli ktoś wątpi i czuje się winny, jest prawdopodobne, że zmaga się z fałszywym poczuciem winy i powinien kategorycznie pokonać w sobie pragnienie przystąpienia do kolejnej spowiedzi, a zamiast tego poczekać, ·aż te uczucia same znikną, co stanie się wtedy, gdy się ich nie utrwala. John Wesley, osiemnastowieczny kaznodzieja, mówił: „Nazywa się to skrupulanckim sumieniem i należy mu się poddawać najmniej, jak tylko się da. Pomocna może się w tym okazać modlitwa, która może uwolnić cię od zła i uzdrowić twój umysł.”

Kompulsywna spowiedź bardzo uzależnia i jest niszcząca. Dzięki pracy w Premier Mind and Soul wiemy o ludziach, którzy zniszczyli swe związki za sprawą kompulsywnej potrzeby dzielenia się każdą negatywną myślą. Spotkaliśmy nawet osoby, które składały fałszywe zeznania na policji ze względu na wątpliwości i poczucie winy. Prowadzi to do tego, że kompulsywna spowiedź wynikająca z fałszywego poczucia winy niszczy nasze poczucie wartości, sprawia, że nie mamy pewności co do tego, za co odpowiadamy, i czyni nas podatnymi na fałszywe poczucie winy w przyszłości.

Podsumowanie

Bierzemy teraz głęboki oddech! Odsłonięcie wszystkich twoich najgłębszych sekretów w jednym rozdziale nie jest łatwe. Naturalną reakcją może być, jak na ironię, poczucie winy, ale prosimy, zaak­ceptujcie to. Bóg kocha was i chce, byście odnaleźli wolność. Zrób­ cie sobie herbatę i wróćcie do pytań, które znajdują się na kolejnej stronie.

Fragment pochodzi z książki „Winny czy niewinny? Prawdziwe i fałszywe poczucie winy” wydanej nakładem Wydawnictwa W drodze.


Will Van Der Hart: jest pastorem w Holy Trinity Brompton. W swojej pracy duszpasterskiej wykorzystuje teologię biblijną do rozwiązywania problemów emocjonalnych i psychologicznych.

Rob Waller: jest psychiatrą, konsultantem oraz członkiem komitetu wykonawczego Royal College of Psychiatrists Spirituality Special Interest Group. Will van der Hart i Rob Waller są założycielami The Mind and Soul Foundation, organizacji non profit, szukającej wspólnych obszarów działania dla teologii i psychologii.