Zapraszamy do śledzenia relacji uczestników Pielgrzymki Dominikańskiej.

Jeżeli nie możesz iść z nami fizycznie, to bądź na drodze dzięki naszym relacjom. Pielgrzymi chętnie podzielą się z Tobą tym, czym obecnie żyją. Codzienna dawka doświadczeń, uczuć i emocji z drogi do Matki Bożej.

09.08.2018

Weronika

Ulga?

Koniec drogi to początek. Cisza krzyczy, przestrzeń znów się kurczy do wnętrz aut, mieszkań, obowiązków. Pielgrzymi zegar odlicza czas na start – 3 sierpnia 2019? Pocałunek Maryi, Pośredniczki, Orędowniczki, Pocieszycielki. Jest Częstochowa!

Jej życie wskazywało na milczenie, rozważanie w ciszy, czułą i czujną obecność, zatroszczenie, była i jest tu i teraz. Pokój Maryi uwieczniają artyści od pokoleń, tęsknym wzrokiem wita nas w świątyniach. Była w drodze przez cale życie, ani przez moment w obawie o swój komfort. Odliczała czas do spotkania z Synem, gdy pod Jej okiem rozwijał się Kościół. W 2018 Jej misja nadal trwa, zjednoczona z Wszechmogącym patrzy na nas nigdy-nie-mających-czasu, w zapomnieniu o własnym człowieczeństwie, smucących się, czujących się mniej warci niż stado wróbli. Ach, aby tak być jak Ona, łaski pełna i błogosławiona?

Maryjo, Bogurodzico, pod Twoją obronę, dziękuję Ci, prowadź, milknę już.

08.08.2018

Weronika

Kazanie na św. Dominika

Dziś podczas uroczystej Mszy św. w Poczesnej o. Popko powiedział, że coraz bardziej lubi kazania swoich braci dominikanów dlatego ze… głoszą je jego bracia. Ponieważ relacje miedzy nimi pogłębiają się i coraz więcej mogą o sobie nawzajem powiedzieć – ojciec słucha swoich braci z rosnącą wyrozumiałością, a znając ich słabości, zalety, predyspozycje i ich historie potrafi przyjmować swoich braci z większa miłością (nawet jeśli każde kolejne zdanie jest związane z poprzednim i niczym więcej 😉 ). Kazania, które słyszy są częścią tych ludzi, płyną z ich wnętrza i opowiadają o doświadczeniu. Słucha ich jak opowieści bliskiego człowieka, którego ogromnie kosztuje owa nowa opowieść o Bogu – słucha uważnie, z troska. Sam głosi Słowo tak, aby Miłość o której chce opowiedzieć zwrócić ludziom, jakby nigdy nie należało do niego. 

O Miłości głosi się przez miłość, dla Miłości. Jest misją nas wszystkich rozejść się w świecie i rozdawać Słowo, które nie będąc niczyja własnością pragnie zadomowić się w sercach. Mówić o Bogu pomimo kosztów, słuchać wytrwale Chrystusa w ludziach. Myślę że usłyszałam dziś glos Ojca Dominika, o jego łzach troski o grzeszników, o jego szczerym pragnieniu bliskości, o ukochaniu wspólnoty, o bezbronności. Poczesna, ponad 1300 osób. Św. Dominik prowadzi do Królowej Miłosierdzia.

07.08.2018

Weronika

J 19, 28 – „Pragnę”

Św. Teresa z Lisieux adorując krzyż usłyszała głośno „pragnę”. Do głębi wstrząsnął ja widok drogocennej krwi Chrystusa, która spływa na ziemie i nikt jej nie zbiera. Konający Jezus pragnął dusz i pragnął miłości, dlatego Teresa od razu w gotowości przyrzekła odtąd sprawiać mu wyłącznie radość, kochać Go doskonale wszystkimi dostępnymi środkami. Jak mogłaby to zrobić zamknięta w klasztorze klauzurowym? Otóż postanowiła w sposób niezauważalny dla nikogo otoczyć swoje współsiosrty taka opieka, aby czuły się tam najszczęśliwsze, a już przynajmniej żeby swoja osoba nikogo nie angażować. Nazywała siebie sama ptaszyna, ziarnkiem piasku, kochała detal i swoja małość. Znosiła wiec pokornie wszystkie niedogodności klasztorne, przykrości od sióstr, nigdy się nie skarżyła, nie dbała o swoje imię czy chwale, ale tez nie brakowało jej mądrości żeby wykreślić granice. Wyświadczała im drobne i przemyślane przysługi, dbała o nie lepiej niż o siebie. 

Myślę o niej patrząc na piękny drewniany krzyż nad ołtarzem w Nawojowej Górze. Przypominam sobie ów święty sposób, świętą troskę o ludzi wokół mnie – ten obok jest zawsze wart uwagi, przestrzeni, troski, mojej miłości. Bede wiec myśleć o sobie zawsze troszkę później. Nie zawalczę o zaszczyty, pierwsze miejsce pośród poszkodowanych przez upały, lub czyjeś dyspozycje podczas drogi. Uśmiechnę się, zwyczajnie będę miła choćbym właśnie miała chęć pomarudzić, po prostu spytam „wszystko OK?” i przyjmę każdą odpowiedz, potowarzyszę w ciszy… Bede wdzięczna, będę wypatrywać dobra, znosić siebie nawzajem w łagodności, cierpliwie powtarzać sobie „Boże, nie powiedziałeś w tej kwestii ostatniego słowa, użyj mnie”.

Michał

Rabbi dobrze że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty… Każdy z nas ma jakiś namiot do rozbicia.  Mamy różne umiejętności, dary, charyzmaty. Nie bójmy się ich używać.

06.08.2018

Weronika 

Przemienienie

Otaczam się chwałą, daje Ci dostęp do swoich największych tajemnic, ukochany uczniu. Patrz i kochaj mnie, to wszystko dlaczego jesteś. Chcę, abyś był.

05.08.2018

Michał

Rabbi kiedy tu przybyłeś? …No właśnie. Czekamy fajerwerków i efektów specjalnych, a tu chwila nieuwagi i On już jest!!! 

Weronika

J 19, 28 – „Pragnę”

Św. Teresa z Lisieux adorując krzyż usłyszała głośno „pragnę”. Do głębi wstrząsnął ja widok drogocennej krwi Chrystusa, która spływa na ziemie i nikt jej nie zbiera. Konający Jezus pragnął dusz i pragnął miłości, dlatego Teresa od razu w gotowości przyrzekła odtąd sprawiać mu wyłącznie radość, kochać Go doskonale wszystkimi dostępnymi środkami. Jak mogłaby to zrobić zamknięta w klasztorze klauzurowym? Otóż postanowiła w sposób niezauważalny dla nikogo otoczyć swoje półsiostry taką opieką, aby czuły się tam najszczęśliwsze, a już przynajmniej żeby swoją osobą nikogo nie angażować. Nazywała siebie sama ptaszyną, ziarnkiem piasku, kochała detal i swoją małość. Znosiła więc pokornie wszystkie niedogodności klasztorne, przykrości od sióstr, nigdy się nie skarżyła, nie dbała o swoje imię czy chwałę, ale też nie brakowało jej mądrości żeby wykreślić granice. Wyświadczała im drobne i przemyślane przysługi, dbała o nie lepiej niż o siebie. 

Myślę o niej patrząc na piękny drewniany krzyż nad ołtarzem w Nawojowej Górze. Przypominam sobie ów święty sposób, święta troskę o ludzi wokół mnie – ten obok jest zawsze wart uwagi, przestrzeni, troski, mojej miłości. Będę więc myśleć o sobie zawsze troszkę później. Nie zawalczę o zaszczyty, pierwsze miejsce pośród poszkodowanych przez upały, lub czyjeś dyspozycje podczas drogi. Uśmiechnę się, zwyczajnie. Będę miła choćbym właśnie miała chęć pomarudzić, po prostu spytam „wszystko OK?” i przyjmę każdą odpowiedź, potowarzyszę w ciszy… Będę wdzięczna, będę wypatrywać dobra, znosić siebie nawzajem w łagodności, cierpliwie powtarzać sobie „Boże, nie powiedziałeś w tej kwestii ostatniego słowa, użyj mnie”.

04.08.2018

Weronika

1 Kor 12 – „Sprawca wszystkiego we wszystkich.”

Dziś obserwowałam stopy piechurów w czasie marszu. Ludzie w trudzie są piękni, nikogo nie udają. Wzruszyłam się nieskończonością kombinacji stawiania nóg, drgań mięśni, układów całego przeciążanego i rozchwianego ciała. Do przodu, krok za krokiem, za chwilę postój, szosa, grysik, trochę leśnej drogi, znów kamienie. Bóg ukochał sobie mieć nas tak różnych, na tyle sposobów chce mówić o swojej dobroci i pomysłowości. Jeśli jest w upale i chłodzie, gradzie i deszczu, skwarze i huraganach, w ciszy i w huku, i jeśli jesteśmy stworzeni na Jego oblicze – nigdy Go nie obejmiemy jak długo jesteśmy na ziemi. Pan Bóg śpiewa w scholii, głosi konferencje. Pan Bóg nosi tubę, jest medycznym, sprząta po pielgrzymach – bo jest ekologicznym. Pan Bóg odbiera setki telefonów jak szefowie i jest też kwatermistrzem. Pan Bóg jest wszystkim we wszystkich, szczególnie obecny w konkretnej umiejętności nadal opowiada o sobie jako o Pełni. Bóg – wierny dawca życia…

Michał

Być jak Jezus. Być dla kogoś chlebem. Pokarmem, który daje siły. Mam wrażenie, że na pielgrzymce jakoś łatwiej. Rodzice niosący dzieci na rękach, mieszkańcy dzielący się zawartością lodówki, dzieci stojące na poboczu i rozdające wodę. Młodzież wyrywająca się jeden przed drugiego by popchać wózek z dzieckiem zupełnie nieznajomej osobie. Przykłady można mnożyć. Zupełnie jak z rozmnożeniem chleba. Próbujmy zatem być jak chleb. 

Ewelina

Mama: Maryja będzie bardzo szczęśliwa, jak dojdziesz na Jasną Górę.

Dziecko: A jeśli nie dojdę?

Ten krótki dialog dał mi trochę do myślenia. Po pierwsze na nowo zdałam sobie sprawę z tego, że najważniejsza jest droga. Celem nie jest dojście na Jasną z tymi wszystkimi bąblami, plastrami i mokrymi plecami i wykrzyczenie głośno, że się udało. Celem jest pozostanie czujnym, słuchającym i pokornym przez cały czas trwania pielgrzymki, a najlepiej, żeby tym przesiąknąć na dłużej. A po drugie, słysząc wątpliwość dziecka przypomniałam sobie, że my, przybrani za synów, mamy Kogoś kto tak jak wspomniana mama dodaje otuchy w drodze. Kogoś, komu możemy się przyznać do trudów naszej drogi mając pewność, że nie pomyśli o nas źle, że nas nie wyśmieje, że przyjmie nasze obawy i doda nam otuchy.

03.08.2018

Weronika

Rz 8, 15 – „Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze!”

Tatusiu, Tato – czy tak wołają do siebie obcy ludzie? Jak żarliwie Stwórca zaprasza mnie do bliskości.. Nieustannie, całym sobą płonie Duch pragnieniem zjednoczenia. Żydzi w tym zawołaniu słyszeli skandal, bluźnierstwem jest i był taki bezceremonialny okrzyk. Jezus przyniósł rewolucje, złamałkonwencję, pozwolił mi wedrzeć się do samego serca Boga. Nie mając nic, idę w palące powietrze drogi do Częstochowy, jakby wchodzę w Ten Ogień, On zagotował dla mnie świat. Cóż mogę (od)powiedzieć Ci, Pełnio Miłości? Szczęśliwiebezradna uśmiecham się do nieba i idę. Abba, Ty zawsze wychodzisz naprzeciw.

Michał

Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony. W słowach dzisiejszego kazania ojciec mówił, że w naszej codzienności czasem trudno usłyszeć głos Boga, bo jesteśmy jakby w „swojej ojczyźnie”. Dlatego pielgrzymka może być miejscem zmiany, przemiany, usłyszenia na nowo Boga. Ja się jednak trochę boję, bo na pielgrzymce też czuję się jak w domu. Od rana wokoło same znajome, uśmiechnięte twarze. Powitania, uściski, dobrze że jesteś. Wyobrażenia jak było zawsze i oczekiwania, że znowu będzie cudownie. Czy zatem usłyszę Jego głos? Panie proszę daj się usłyszeć.

02.08.2018

Weronika

„Rabbuni, abym przejrzał.” Mk 10, 46-52

Dziś jeszcze w komforcie, względnie silni i przygotowani. Talki, plastry, karimaty, kabanosy i elektryczne grzałki na herbatę na noclegu w szkole, remizie, domu weselnym, a może dobroduszny gospodarz z setkami rodzinnych historii? Około 170 pielgrzymów w mojej grupie, każdy inny, ułowiony, zrozpaczony brakiem, słuchający Słowa Życia, na wyłączność z Bogiem przez cały tydzień. Pójdę w gorąc w pielgrzymiej komunie pamiętając, że moje nogi nie bolą bardziej niż Twoje, że trzeba zrobić miejsce i zająć to ostatnie. Dziękować za wszystko, błogosławić w upale i chłodzie. 

W jutrzni dziś antyfona „Jak fundamenty wiecznie oparte są na skale, / tak przykazania Boże w sercu świętej kobiety”. Staje na skale widząc na niej matkę św. Dominika, której to syn wyśnił się jako pies z pochodnią – wielki kaznodzieja, który żagwią płomiennej wymowy potężnie rozpalił gasnącą w świecie miłość. Poszła w pielgrzymce prosząc o syna, a dziś ten syn wysyła innych w drogę. Aby być w niej dla innych, aby znaleźć co uronione.