Wspólnota świętych jest konsekwencją relacji w Trójcy Świętej. 

Niewiele artykułów naszego Credo znamy tak słabo, jak ten właśnie. Trochę teologii może nam dopomoże do jego lepszego zrozumienia i – któż to wie? – do jego lepszego przeżywania. Łaciński zwrot communio sanctorum może mieć różne znaczenia. Pierwsze z nich przywodzi na myśl osoby tworzące tę wspólnotę („obcowanie”), świętych ludzi. Drugie dotyczy rzeczy pozwalających tworzyć tę jedność. W tym ostatnim przypadku świętość nie jest już przymiotem ludzi, lecz darów, które Bóg im daje. Ta niejednoznaczność na obszarze gramatyki stanowi bogactwo na poziomie doktryny, pozwalające nam utworzyć zupełnie jasną formułę: wspólnota „świętych” (osób) powstaje dzięki wspólnocie „świętych” (darów). Możemy ją nawet jeszcze rozszerzyć: wtedy będzie to gra słów, która nie jest możliwa w łacinie, jest natomiast dopuszczalna w języku francuskim: wspólnota świętych (osób) powstaje przez wspólnotę z (jedynym) Świętym. Bo przez pośrednictwo darów należy zawiązywać wspólnotę z ich Twórcą: „Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł” (Jk 1,17).

Wśród tych darów na pierwszym miejscu należy umieścić oczywiście samego ich Dawcę. Bóg nie poprzestał na obdarowaniu nas dobrami zewnętrznymi: dał po prostu siebie samego. „Dar” to imię własne jednej z trzech Osób Bożych, Ducha Świętego (zob. Dz 2,38; 8,20; 10,45 itd.). Rozumiemy teraz, dlaczego według II Soboru Watykańskiego miłość należy umieszczać na pierwszym planie dóbr, w których uczestniczymy: „»Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim« (1 J 4,16). Otóż Bóg rozlał w naszych sercach miłość przez Ducha Świętego, który nam został dany (zob. Rz 5,5); dlatego też pierwszym i najpotrzebniejszym darem jest dar miłości, którą kochamy Boga ponad wszystko inne, a bliźniego jak siebie samego”.

Sobór wymienia inne jeszcze dary: słowo Boże, które nas gromadzi, tworząc wspólnotę słuchających, sakramenty, będące jakby rękoma, które Chrystus wyciąga ku nam poprzez czas i przestrzeń, Eucharystia – święta w szczególnym znaczeniu, ponieważ zawiera w sobie Syna Jednorodzonego, którego Bóg nie oszczędził, lecz „dał” dla zbawienia świata (J 3,16). Dlaczego Eucharystia nie została wymieniona na pierwszym miejscu, przed miłością? Bo także ona kiedyś zniknie, tak samo jak wszystko, co należy do porządku pośrednictwa sakramentalnego. Sakramentalna obecność Chrystusa stanie się bezprzedmiotowa, z chwilą gdy będziemy mogli Go spotkać w bezpośredniości widzenia. Natomiast wspólnota miłości (l’amour) z Ojcem, Synem i Duchem Świętym, zapoczątkowana na ziemi przez miłość (charite’), będzie trwała wiecznie i rozkwitnie w pełni w bezpośrednim widzeniu w wieczności (zob.1 Kor 13,8-13). Znamienne jest, że kiedy Sobór mówi wyraźnie o wspólnocie świętych, rozumie ją w najszerszym znaczeniu jako wspólnotę świętych pielgrzymujących jeszcze na ziemi i tych, którzy są już w ojczyźnie: „Wszyscy jednak, w różnym stopniu i w rozmaity sposób, jesteśmy złączeni w tej samej miłości”.

Widzimy więc, co stanowi najgłębszy rdzeń świętości chrześcijańskiej: realizuje się ona na bardzo różne sposoby, jednak w tych rozmaitych modalnościach sprowadza się do tego samego, gdyż w swej istocie jest ona miłością Bożą rozlaną w naszych sercach i nieustannie działającą w nas i przez nas.

W ten sposób pełnego znaczenia nabiera ścisła więź łącząca Ducha ze świętością. Będąc Duchem Świętym, jest On także Duchem miłości. Jest nam dawany po to, by dopełnić w nas swego niepowtarzalnego dzieła, będącego jednocześnie dziełem uświęcenia i wspólnoty. Doskonale rozumie to Kościół wschodni, który uroczystość Wszystkich Świętych obchodzi w pierwszą niedzielę po Pięćdziesiątnicy. Dlatego też tak ścisła jest relacja zachodząca między Duchem i Kościołem. Podkreślił to również II Sobór Watykański:

„Duch Święty został zesłany w dniu Pięćdziesiątnicy, aby ustawicznie uświęcał Kościół i aby w ten sposób wierzący mieli przez Chrystusa w jednym Duchu dostęp do Ojca (zob. Ef 2,18). […]Prowadząc Kościół do wszelkiej prawdy (por. J 16,13) i jednocząc go we wspólnocie i posłudze, obdarza go rozmaitymi darami. Po wielu wiekach odnajdujemy więc w rozwiniętej postaci jedną z naszych najstarszych formuł Credo, tę, którą nam przekazał Hipolit Rzymski: „Wierzę w Ducha Świętego w świętym Kościele powszechnym, wspólnocie świętych […]”. Dzięki stałej obecności Ducha w jego najgłębszym wnętrzu, Kościół pochodzący od Trójcy dopełnia się w Kościele świętych.