Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Modliłem się i dano mi zrozumienie
 Modliłem się i dano mi zrozumienie

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Życie dane w miłości

 Krzysztof Kocjan OP

 Mdr 7, 7-11 • Ps 90 • Hbr 4, 12-13 • Mk 10, 17-30

Do Jezusa przychodzi pewien człowiek i pyta, jak osiągnąć życie wieczne. Początek rozmowy nie jest zaskakujący: Jezus mówi o wypełnianiu Bożych przykazań, czyli po prostu o przyzwoitym życiu. Ale gdy się okazuje, że młody człowiek to naprawdę dobry chłopak, Jezus ze spojrzeniem pełnym miłości wypowiada słowa, które są jak uderzenie obuchem: Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i pójdź za Mną. To polecenie okazuje się dla bogatego młodzieńca niewykonalne i ten, któremu „tylko jednego” brakowało, by uzyskać życie wieczne, odszedł zasmucony.

Ta scena zszokowała uczniów Jezusa. Królestwo Boże, którego przedsmak już mieli, okazało się zupełnie nieosiągalne. Stąd zatem niemal retoryczne pytanie: Któż zatem może się zbawić? Jezus potwierdza, że osiągnięcie królestwa Bożego jest dla ludzi niemożliwe. Ale wskazuje drogę nadziei: dla Boga wszystko jest możliwe. Życie wieczne zatem nie jest dobrem, które można osiągnąć, kupić czy na nie zasłużyć. Jest to zawsze dar Boży.

I w tym momencie zaczynamy rozumieć, co najbardziej przeszkodziło bogatemu młodzieńcowi w przyjęciu Bożej łaski: poczucie, może nieuświadomione, że tej łaski nie potrzebuje. Że jest człowiekiem, który umie sobie poradzić. Że ma kontrolę nad swoim życiem, panuje nad swoimi pożądliwościami, zarządza dużym majątkiem. We własnym mniemaniu ma wszelkie środki, aby swoimi siłami osiągnąć życie wieczne. Dlatego tak go przeraziło polecenie Jezusa, żeby pozbył się wszystkiego, w czym pokłada nadzieję.

Aby mieć życie wieczne, trzeba stracić życie doczesne. Paradoksalnie propozycja Jezusa jest drogą wolności. Życie doczesne ze wszystkim, co do niego należy i co posiadamy, i tak stracimy. Pan Jezus wzywa, żeby je oddać: zamienić na miłość. I pójść za Nim w życie wieczne. Za Jezusem, któremu nikt życia nie odbiera, które On sam w miłości daje.

 

Wszystko odkryte jest i odsłonięte przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek
Wszystko odkryte jest i odsłonięte przed oczami Tego,
któremu musimy zdać rachunek

Bóg rzuca wyzwanie

Szymon Popławski OP

Mdr 7, 7-11 • Ps 90 • Hbr 4, 12-13 • Mk 10, 17-30

Zwątpienie – jak pisze w Twierdzy Antoine de Saint-Exupéry – „jest wyzwaniem rzuconym przez Boga”. Opowieść o bogatym młodzieńcu, który odszedł zasmucony, to historia o takim właśnie wyzwaniu, które może poważnie zachwiać twoją wiarą. Powinieneś zdobyć wewnętrzną wolność wobec wszystkiego, co posiadasz, by w nieskrępowany sposób zadbać o więź z Jezusem. Zadanie, które na pierwszy rzut oka wydaje się nie tylko piękne, ale i względnie proste, w praktyce okazuje się niezwykle wymagające. Co więcej, Jezus zupełnie serio dodaje, że dla ludzi jest to rzecz niemożliwa do osiągnięcia. Trudno, żeby tego rodzaju wyzwanie nie prowadziło do wątpliwości. Jednak stanie się ono dla ciebie błogosławieństwem, jeśli zrozumiesz, co możesz dzięki niemu odkryć.

Kłopot bohatera dzisiejszej Ewangelii nie polega na tym, że nie potrafi spełnić prośby Jezusa. Prawdziwym problemem jest smutek, który nie pozwala mu wyjść zwycięsko ze zwątpienia: „Spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony” – zauważa św. Marek. Bogaty człowiek odczuwa żal, że jego dotychczasowy wysiłek nie został doceniony przez Jezusa. Nie radzi sobie również z poczuciem własnej niemocy. Jego błąd polega na tym, że nie mówi Jezusowi o swoim smutku. Nie wspomina też o lęku przed radykalną zmianą życia. Nie prosi o dalszą pomoc. Brakuje mu pokory i szczerości. Zwątpienie wygrywa. Entuzjazm raptownie gaśnie. To pewny krok w stronę cynizmu i zgorzknienia.

Mistrz z Nazaretu przypomina dzisiaj o ważnej rzeczy – brak duchowej sprawności na wysokim poziomie ni przesądza o porażce w zdobywaniu świętości. Na szczęście ostatnie słowo zawsze należy do Boga. Uwierz, że ma On moc przekraczającą największe słabości. „Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny (…) zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” – czytamy w Liście do Hebrajczyków. Pomyśl o wszystkich rzeczach, które krępują twojego ducha. O grzechach i słabościach, które nękają cię już od dawna. Pomyśl o zranieniach, które nie chcą się zabliźnić. Nie zapominaj również o osobistych sukcesach, które – chociaż wspaniałe – rozbudzają wygórowany, potwornie męczący apetyt na jeszcze większą doskonałość. Pomyśl o ciężarze, który dźwigasz. Dzisiaj Jezus swoim słowem chce przemienić to, co przerasta twoje możliwości.

 

Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie
Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim,
a będziesz miał skarb w niebie

Stare i nowe wartości

Andrzej Morka OP

Mdr 7, 7-11 • Ps 90 • Hbr 4, 12-13 • Mk 10, 17-30

Lubimy chodzić utartymi i znanymi szlakami, myśleć schematami. Oglądać te, a nie inne programy telewizyjne, słuchać tych, a nie innych rozgłośni radiowych. Czytać tych, a nie innych autorów, spotykać te, a nie inne osoby. Słyszymy: nie daj się sprowokować, lepiej nie ryzykuj, nic nie zmieniaj, nie angażuj się, tak jak jest, jest najlepiej. Chodzimy do tego samego kościoła, słuchamy wciąż tych samych kaznodziejów, modlimy się słowami tej samej modlitwy. To daje nam poczucie bezpieczeństwa, życiowej i duchowej wygody. Kogoś, kto próbuje nam ten świat zburzyć, postrzegamy i oceniamy jako intruza, którego najchętniej byśmy przepędzili.

Tak dobrze poukładany, wygodny i bezpieczny świat miał bogaty młodzieniec. „Nauczycielu, przestrzegałem tego wszystkiego od mojej młodości”. Tymczasem przyszedł czas, aby zrobić kolejny krok w życiu. Porzucić utarte szlaki i schematy myślenia, aby otworzyć się na coś nowego. Podjąć ryzyko i sprostać nowym wyzwaniom postawionym przez Chrystusa. „Jednego ci brak: Idź, sprzedaj, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie”.

Tego kolejnego kroku w życiu potrzebuje każdy z nas. Jezus przychodzi i mówi: „Pójdź za Mną”. To pójście za Chrystusem oznacza rezygnację z wygody i bezpieczeństwa i otwarcie się na nowy i nieznany świat. Pozostawienie starych utartych schematów myślenia, przyzwyczajeń i otwarcie się na światło i moc Ducha Świętego. Opuszczenie starego świata, choć czasem trudne i bolesne, nie zubaża, ale ubogaca, ponieważ pozwala spojrzeć w innym świetle na nasze powołania: małżeńskie, ojcowskie, macierzyńskie, kapłańskie i zakonne. Na nasze pytania, wątpliwości, lęki. Pozwala na nowo w szarości dnia odnaleźć wiarę w Boga i człowieka.

Bogaty młodzieniec nie zaryzykował. Nie opuścił świata swojej młodości. Wycofał się i odszedł smutny. Poczucie świętego spokoju, pozornego bezpieczeństwa i duchowej wygody wzięły górę nad rozsądkiem i mądrością. Król Salomon postąpił inaczej. Wybrał mądrość. „Kochałem ją więcej niż zdrowie i piękno ciała, pragnąłem jej bardziej niż światła słonecznego, ponieważ blask jej nigdy nie gaśnie. Dlatego prosiłem o roztropność i otrzymałem ją; błagałem, a zstąpił na mnie duch mądrości. Ceniłem ją wyżej od berła i tronu”. Tylko w przestrzeni miłości człowiek potrafi oderwać się od czysto ludzkich kalkulacji i zabezpieczeń. Podjąć ryzyko i otworzyć się na nową rzeczywistość. Przyjąć i docenić obecność drugiego człowieka. Zostawić, co posiada, i wejść na nowy szlak.