Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Daj mi, proszę, trochę wody w naczyniu, abym się napił
 Daj mi, proszę, trochę wody w naczyniu, abym się napił

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
W rękach Boga

 Krzysztof Kocjan OP

 1 Krl 17, 10-16 • Ps 146 • Hbr 9, 24-28 • Mk 12, 38-44

Uboga wdowa z dzisiejszej Ewangelii to chyba jeden z najbardziej popularnych motywów w naszej kulturze. Wdowi grosz jest tak silnym symbolem hojności ludzi ubogich, że może nam przesłonić sens tego gestu. Rzeczywiście, ludzie ubodzy są najbardziej skłonni podzielić się tym, co mają. Jest tak pewnie z kilku powodów: z jednej strony lepiej rozumieją potrzebujących, bo z doświadczenia wiedzą, co to niedostatek. Z drugiej strony mniej się boją, że ktoś ich pozbawi tych niewielkich dóbr, które posiadają; mają po prostu mniej do stracenia.

Tak, ludzie biedni są z reguły hojniejsi. Ale nie o tym jest dzisiejsza Ewangelia. Uboga wdowa daje wszystko, co ma na utrzymanie. To nie jest gest hojności, to krzyk zaufania: W Twoje ręce, Panie, oddaję swój los. Poza Tobą nie mam nikogo.

Dla Żydów owa wdowa była osobą, która przegrała życie. Nie tylko nie ma męża, ale też nie ma dzieci, które mogłyby się nią zaopiekować. Jest pozbawiona środków do życia, ale i chwały macierzyństwa. Nie ma nic i dlatego jedynie Bóg może ją ocalić i nadać sens jej egzystencji.

Paradoksalnie uboga wdowa jest obrazem Chrystusa. On także wedle reguł tego świata przegrywa swoje życie. Umiera w hańbie krzyża, opuszczony przez uczniów, otoczony pogardą. W swoim uniżeniu nie ma dosłownie nic. Jego zwycięstwo bierze się wyłącznie z całkowitego oddania się i zaufania Ojcu: „W Twoje ręce powierzam ducha mego”. Przez jedność z Ojcem klęska zamienia się w zwycięstwo, które przemienia świat. Pozornie jałowa śmierć okazuje się pełnią życia.

Jeżeli jednak uboga wdowa jest obrazem Chrystusa, to dla nas musi być drogowskazem zbawienia. Możemy je otrzymać wyłącznie jako dar łaski. Dlatego trzeba bardzo uważać, żeby to, co posiadamy, do czego doszliśmy i z czego jesteśmy dumni, nie było dla nas pokusą. Żeby nie przeszkodziło nam w pewnym momencie wykrzyczeć: Jezu, ufam Tobie. Tobie jedynie…

 

Chrystus wszedł do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga
Chrystus wszedł do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga

Nagłośniony przypadek

Wojciech Jędrzejewski OP

1 Krl 17, 10-16 • Ps 146 • Hbr 9, 24-28 • Mk 12, 38-44

Jezus zwołuje swoich uczniów, by wydobyć z cienia skromną kobietę, której normalnie pies z kulawą nogą by nie dostrzegł. To nie była tylko mimochodem rzucona uwaga: Spójrzcie, jaka niezwykle ofiarna wdowa! Pan zrobił z tego newsa! W podobny sposób Jezus zwoływał uczniów wtedy, gdy chodziło o wydarzenia dużej rangi.

To prawda, że mnóstwo dobra dzieje się niemal w całkowitym ukryciu (gdy lewa ręka nie wie, co czyni prawa). Z drugiej jednak strony, Bóg potrafi zadbać, by czyjeś poświęcenie nie przeszło bez echa. Skoro wyraźnie widać, że On sam zwołuje, gdy chce, to czy my mamy tutaj coś do zrobienia – czy powinniśmy tę kwestię zostawić raczej w Jego rękach?

Media wydają z siebie piski i zgrzyty złych wiadomości. Może więc zadaniem głosicieli Dobrej Nowiny jest nagłaśnianie przykładów oddania, miłości, otwartości, pokory? Niezależnie od świata mediów – sami potrafimy zatruwać życie towarzyskie, wspólnotowe czadem przywoływanych spektakularnych klęsk, upadków, zdrad. Gdy brakuje bieżących przykładów, sięgamy po wspomnienia. Dziwić się potem, że odbierani jesteśmy jako smutny naród.

Moja mama spędziła niedawno trzy tygodnie ze swoją siostrą. Kiedy je odwiedziłem, ujęła mnie subtelność i pogoda, jakimi obie emanowały. – Postanowiłyśmy – powiedziała ciocia – że podczas całego czasu spędzonego razem sięgamy wyłącznie do dobrych wspomnień. Może to jakiś pomysł na odtrutkę od nagłaśnianego zła.

 

Wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie
Wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie

Przykład wdowy

Wojciech Gołaski OP

1 Krl 17, 10-16 • Ps 146 • Hbr 9, 24-28 • Mk 12, 38-44

Po cóż nam przykład wdowy, która pozbywa się wszystkich środków do życia? Przecież wysłuchawszy słów ewangelii, nie oddamy wszystkiego, tak jak ona. Wydaje się więc, że opisane zdarzenie jest epizodem bez praktycznego znaczenia. Czy jednak jest tak rzeczywiście?

Wcześniej Pan Jezus przestrzega przed uczonymi w Piśmie, którzy znajdują upodobanie w powłóczystych szatach, pozdrowieniach w miejscach publicznych, zaszczytnych miejscach na przyjęciach. Lubią wrażenie, jakie wywiera na innych to, że długo się modlą. Żyją w szczerym przekonaniu, że dokonują rzeczy wielkich. Podobnie bogacze z tłumu rzucający ofiary z tego, co im zbywa, są zapewne przekonani, że dają wiele. Takie przekonanie motywuje, by wystawiać się na widok innych.

Wdowa nie myślała, że daje dużo. Nie myślała, by ściągać na siebie uwagę innych. I rzeczywiście, poza Jezusem nikt na nią uwagi nie zwrócił.

W czym zatem tkwi praktyczny sens tego zdarzenia?

Perspektywa oddania wszystkiego stoi przed każdym z nas. Psalmista mówi: „Nikt siebie samego nie może wykupić ani nie uiści Bogu ceny swego wykupu – jego życie jest zbyt kosztowne i nie zdarzy się to nigdy – by móc żyć na wieki i nie doznać zagłady. Każdy bowiem widzi: mędrcy umierają, jednakowo ginie głupi i prostak, zostawiając obcym swoje bogactwa”. Poetka ujmuje to w słowach: „Nic darowane, wszystko pożyczone./ Tonę w długach po uszy./ Będę zmuszona sobą/ zapłacić za siebie,/ za życie oddać życie”. W tej perspektywie uczynek wdowy i sposób, w jaki postrzega go Jezus, zaczynają być pouczające.

Gdy stajemy przed Bogiem, znikają powody puszenia się. Bóg zna ograniczoność i niedoskonałość naszej natury. Jednocześnie stajemy przed Kimś, komu należy się wszystko. Tylko postawa wdowy, żadna inna, może się wówczas przydać jako wzór.

Wskazując na wdowę, Jezus wskazuje na siebie. Przyjąwszy naszą naturę, nie pysznił się nią przed Ojcem. Oddał nie to, co Mu zbywało, lecz wszystko. Jak Jezus wyróżnił ofiarę wdowy w dobrej nowinie, tak Ojciec wyróżnił ofiarę Syna w zmartwychwstaniu. Jak Jezus przywołał uczniów, by zwrócić ich uwagę na ubogą kobietę, tak Ojciec przywołuje do siebie nas i mówi: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie”. Wdowa ukazana w ewangelii przybliża nam postawę, w której upodobanie ma Ojciec. Ojciec, który chce się podobnie cieszyć, gdy patrzy na nas.